wtorek, 24 lipca 2012

-Louis-

Mam wenę na trochę dużo takich trochę krótkich imaginów :D .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zawsze gdy miał wolne dni gdzieś Cię zabierał ,
aby wynagrodzić Ci ten czas ,
który nie spędzaliście razem.
Lou- Kochanie , pakuj się !
Ty- Gdzie ?
Lou- No jesteś narzeczoną mężczyzny , który kocha wodę , pływanie i serfowanie ! a Ty serfować nie umiesz !
Ty- Louis ..to nie jest dobry pomysł.
Lou- Wylatujemy do Hiszpanii dzisiaj wieczorem .
Ty- Haha , głupi jesteś ?
Lou- Muszę wynagrodzić Ci ten czas. A teraz już , bo nie zdążymy.
Zrobiłaś co kazał ,
natychmiast poszłaś się pakować.
Mieliście tam spędzić cały tydzień ,
- cały piękny i romantyczny tydzień.
Już się nie mogłaś doczekać.
Cała podróż spaliście w samolocie ,
więc gdy wylądowaliście nie byliście zmęczeni.
Zameldowaliście się i mogliście już robić na co macie ochotę.
Louis powiedział , że pójdzie Cię uczyć serfować.
Nie ciągnęło Cię do tego .. ale spróbować chciałaś.
Przebrałaś się w bikini ,
które kupił Ci Louis niedawno i na to długą tunikę.
Szliście po plaży pełnej nagrzanego piachu.
Wypożyczyliście deski , i Louis zaczął Cię uczyć.
W pewnym momencie wielka fala przykrywa Cię całą.
Louis popłynął do Ciebie, bo fala daleko Cię zmiotła.
Nie odpowiadałaś , dlatego zaczął Ci robić sztuczne oddychanie.
Był cały zastrachany , ale w końcu otworzyłaś oczy.
Lou- Dobra , to nie był dobry pomysł ...
Ty- Za to jestem w innych rzeszach dobra.
Lou- Umm .. na przykład ?
Louis popatrzył na Ciebie cwaniacko ,
walnęłaś Go w ramię.
Ty- Haha ! tylko jedno Ci w głowie.
Lou- Noo .. tylko Ty !
Zmęczeni wrażeniami , wieczorem
wróciliście do pokoju hotelowego.
Wzięliście wspólną kąpiel .
Ledwo co wyszliście ,
a Lou zaczął całować Twoją szyje.
Wiedziałaś o co mu chodzi ,
pozwoliłaś mu na to.
Spędziliście wspaniałą noc.
Takich dni było więcej ,
a wasza miłość ciągle rosła .
/ Tori .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wieeem , taki krótki :D
ale nad dłuugim dopiero pracuje ; > bo chyba wena się odzywa :D
ale jak na razie będą krótkie ; >

poniedziałek, 23 lipca 2012

-Zayn-

23.07.2010 godzina 8.22 pm .
- na pewno Wam coś to mówi *-* .
To już są dwa lata !
Chłopcy , wszystkiego Najlepszego !
Happy B`day ! xx
Więc specjalnie z tej okazji ,
WSZYSCY
- i bez wyjątku !
kto przeczyta tego imagina ,
niech doda komentarz.
Jeśli ich kochasz , i życzysz im najlepszego ,
skomentuj ten imagin !
Dziękuje . : *
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ty- Mamo ! koniec tematu o nazwie " Zayn " rozumiecie !?
I nagle źle się poczułam ,
na szczęście starszy brat który stał obok mnie ,
zdołał mnie złapać.
Inaczej mocno walnęłabym głową o podłogę.
Byłam na półprzytomna ,
udało mi się słyszeć dźwięki karetki ,
tak jak i urywki rozmowy.
* OCZAMI ZAYNA *
Właśnie mieliśmy próbę .
Śpiew przerwał mi dzwonek telefonu,
na wyświetlaczu widniał napis " Thomas "
Trochę się ucieszyłem ,
ponieważ mój dawny przyjaciel rzadko co dzwonił
od czasu kiedy musiałem zerwać z Jego siostrą (T.I.)  .
Nie powiem że nie .. dalej Ją kocham.
Ale zerwałem z Nią dla Jej dobra ,
po prostu nie chciałem Jej bardziej krzywdzić .
Szybko odebrałem dzwoniący telefon .
Z- Thomas ?
T- Proszę Cię Zayn , przyjedź do szpitala ..
Z- Co się stało !?
T- Nie chodzi o mnie , ale o (T.I.) wytłumaczę Ci potem.
Z- Będę najszybciej , już jadę.
Nie wiedziałem o co chodzi ,
może miała wypadek jakiś ? bałem się.
Powiedziałem chłopakom że to bardzo ważne i szybko wybiegłem.
Odpaliłem motor i pojechałem.
* TWOIMI OCZAMI *
Obudziłam się na łóżku , w sali szpitalnej.
Dobrze wiedziałam co się stało
i dlaczego.
Jednak jeden obraz mnie zaniepokoił ,
obok siedział Zayn ,
zadałam sobie pytanie ` co On tu robi ? i skąd się dowiedział ? ` .
Obok Niego siedział Thomas , mój brat
więc już mogłam się domyślić.
Ty- Co Ty tu robisz ? - powiedziałam słabo ,
w końcu nie mogłam mieć pełno siły w sobie ..
rak wyniszcza ludzi .
Z- Czemu mi nie powiedziałaś ? o tym że jesteś chora ?
- mówił to z zaszklonymi oczami , widać było że cierpi.
Ty- Chciałam Ci powiedzieć , ale wyprzedziłeś mnie i..
Z- Bo byłem głupi !
Ty- To niczego nie zmieni , i nie zmienia .
Z- Kiedy się dowiedziałaś .
Ty- Po drugim zasłabnięciu , godzinę przed naszym spotkaniem .
Zayn chyba był wściekły na siebie ,
mocno walnął w szafkę ,
a pojedyncze łzy spływały mu po policzku.
Z- Proszę Cię , wybacz mi to wszystko ..
Ty- Zayn , ja Ci to dawno wybaczyłam.
Z- Naprawdę ? - pokiwałaś głową - chcę Ci to wszystko wynagrodzić , i ..
Ty- Dlatego bo jestem chora ? bo wiesz że za niedługo mnie już nie będzie na świecie ?
Z- Nie mów tak.
Ty- Czemu ?
Z- Bo to nie prawda ! dasz radę .. razem damy.
Za długo udawałaś twardą ,
za długo udawałam że jest dobrze,
musiałam teraz wrócić do siebie ..
dlatego rozpłakałam się.
Wmawiałam sobie że już Go nie kocham ,
ale to było silniejsze odemnie.
W dodatku teraz kiedy przyszedł ,
On był w stanie rzucić wszystko żebym tylko była szczęśliwa.
Z- Ej , mała nie płacz ..
Ty- Skoro Ty płaczesz , czemu ja nie mogę ?
Przez następny tydzień Zayn codziennie u mnie bywał
po kilkanaście dni.
Doceniałam Jego starania ,
widziałam że mu zależy.
Przez Niego zapomniałam o chorobie .
Znowu cieszyłam się życiem
chociaż że cały czas leżałam w łóżku
a moją lokalizacją był szpital.
Wiedziałam że mam mało czasu ,
dlatego próbowałam przebywać z wszystkimi ,
znajomymi , przyjaciółmi , rodziną.
Właśnie śmiałam się z Zaynem ,
gdy do sali wszedł lekarz.
Z- Dzień Dobry.
Lek- No właśnie dzień dobry oj i to bardzo , dla Was zwłaszcza.
Ty- Co się stało ?
Lek- Lekarze bardzo skupili się na Tobie, chcą Ci pomóc .. badaliśmy wszystko i robiliśmy co w naszej mocy. Odrzuć to , że za niedługo może być koniec ,ale nie zupełnie. Jutro będziesz operowana , masz szanse żeby przeżyć za co w kciuki trzymają wszyscy.
Z- Ile procent ?
Lek- Hmmm.. sądzą że 51% .
Zayn aż podniósł się z krzesła i
zaczął skakać .
Wzruszył mnie ten widok ...
Czułam że tak bardzo mu na mnie zależy .
Cały ten czas gdy był ze mną tutaj , w szpitalu
mimo iż starał się nie pokazywać tego ,
widziałam że cierpi z tego powodu ,
a teraz ?
gdy tylko to usłyszał wreszcie w Jego oczach
pojawiła się nadzieja.
Resztę dnia był radosny jak nigdy dotąd.
Z- Dzisiaj zostanę tutaj z Tobą , aż do rana .
Ty- Zayn , jesteś zmęczony..codziennie tu przychodzisz.
Z- Pójdę spać kiedy Ty pójdziesz , i rano będę z Tobą.
Ty- Naprawdę jesteś kochany..dziękuję.
Grubo po północy zasnęłaś.
* OCZAMI ZAYNA *
(T.I.) zasnęła.
Kiedyś ten widok ,
jak tak słodko śpi widziałem codziennie ..
Niestety wszystko się zmieniło.
Ale mam zamiar to zmienić ,
będę o Nią walczył.
Odgarnąłem Jej kosmyk ślicznych włosów ,
które na szczęście nie wypadały Jej .
Miałem nadzieję że operacja przyniesie szczęście ,
i wszystko pójdzie pomyślnie.
* TWOIMI OCZAMI *
Obudził mnie lekarz ,
który zasygnalizował że już trzeba
jechać do sali ,
gdzie odbędzie się operacja.
Zayn spał jeszcze na Twoim łóżku ,
tak słodko wyglądał ..
ale nie chciałaś Go budzić.
Spojrzałam na Niego jeszcze raz,
na wszelki wypadek gdyby coś poszło nie tak.
Pojechałam.
* OCZAMI ZAYNA *
Obudziłem się .
Szybko się przestraszyłem ,
gdy zobaczyłem że (T.I.) nie ma
na łóżku , jest puste.
Ubrałem bluzę
i wyszedłem.
Spytałem się pierwszego lekarza ,gdzie leży ,
gdzie odbywa się operacja.
Ponieważ domyśliłem się że właśnie tam jest.
Pobiegłem szybko.
Zauważyłem że tam są już wszyscy ,
jej rodzice i czwórka moich przyjaciół.
Wszyscy chyba ucieszyli się na mój widok.
Pozostało czekanie , czekanie i czekanie.
To wszystko trwało pięć godzin.
Nasze wzroki ,
przeniosły się na otwierające się wielkie drzwi.
Z nich wyszła (T.I.) .
Natychmiast podbiegłem do Niej ,
przytuliłem Ją najmocniej jak dałem rady.
Zacząłem płakać ,
Ona tak samo.
Nawet nie wiem czy nie bardziej ode mnie .
Ale to łzy ,
a to co działo się w środku ,
było nie do opisania.
Gdy pozostali podeszli do Niej ,
ja podszedłem do lekarza
który prowadził operację .
Uścisnąłem mocno Jego dłoń
i mocno mu dziękowałem.
Potem pozostali podeszli do lekarza ,
a ja stałem w miejscu ,
tak samo jak (T.I.) .
Patrzyliśmy sobie prosto w oczy ,
dalej mieliśmy obydwoje łzy.
Nie wytrzymałem ,
podszedłem do Niej i Ją pocałowałem.
* TWOIMI OCZAMI *
Podobało mi się to , jak mnie całował.
Nagle przed oczami tyle wspomnień ,
te najpiękniejsze chwile.
Zwyciężyłam chorobę ,
i postanowiłam wrócić do Zayna .
Nawet nie to ,
że było jak wcześniej ..
było o wiele lepiej.
Zadawałam sobie tylko pytanie ,
czy lepiej może jeszcze być ?
wątpię .
* OCZAMI ZAYNA *
Teraz było idealnie .
I przysięgam , że nigdy tego nie zepsuje ..
Już nigdy .
/ Tori :)
sam sex ;o aww . *-*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam pytanie , lepiej żeby pisać tak jak wcześniej ,
czy tak jak w tym imaginie ,
że pisze w tej osobie ?
Więc proszę ,
skomentujcie czy lepiej czyta się tak czy tak .xx
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
/ Tori .

niedziela, 22 lipca 2012

-Niall cz. 2-

Chciałyście drugą część o Niallu , więc prosze bardzo. ; >

Tu macie link do pierwszej : Niall cz. 1 


Minęło już 6 miesięcy od pamiętnego wieczoru na plaży.
Na początku wierzyłaś , że Niall zrobi wszystko , by się z Tobą spotkać ,
ale z dnia na dzień Twoje przekonanie malało.
Powoli zaczęłaś wmawiać sobie , że dla niego już nic nie znaczysz ,
aż w końcu w to uwierzyłaś.
Każdy nowy dzień był dla Ciebie szary , bez sensu.
Twoi przyjaciele zaczęli się o Ciebie martwić ..marniałaś w oczach.
Byłaś wykończona płaczem ,a do tego nie chciałaś nic jeść.
Żyłaś jedynie wspomnieniami.
Pewnego wieczoru robiłaś sobie herbatę.
Wszystko było w porządku - przynajmniej tak Ci się wydawało.
Gdy sięgnęłaś po cukier zakręciło Ci się w głowie i straciłaś równowagę.
Czułaś tylko , że ktoś Cię złapał , gdy spadałaś..
Gdy otworzyłaś oczy leżałaś już na kanapie , a nad Tobą stał...
nie mogłaś uwierzyć .. Niall !
Oczy momentalnie Ci się zaszkliły. Chociaż byłaś nadal słaba ,
podniosłaś się i wtuliłaś w niego z całych sił.
- myślałam , że już Cię nie zobaczę ..
- mała , przecież obiecałem , a ja zawsze dotrzymuję obietnic.
- ale tyle Cię nie było ..
- to dlatego , że ciągle mi coś wypadało .. moja babcia zmarła , potem dziadek miał wypadek ,
i musiałem się nim opiekować , a potem moja mama zachorowała i też
musiałem się nią zajmować , bo tata ciężko pracował .. mieliśmy po prostu trudny okres.
- ehh , najważniejsze , że już jesteś przy mnie.
- ejj , a co to było w kuchni ?
- aa nic .. nie wiem czemu zasłabłam ..
- może powinnaś sobie zrobić badania ?
- ojj tam .. nic mi nie będzie !
- na pewno ?
- tak ! nie martw się tak o mnie.
- muszę .. w końcu jesteś moim największym skarbem , nie chcę ,
żeby coś Ci się stało ... - lekko musnął Twoje usta.
Niall spędził z Tobą 4 kolejne miesiące.
Byłaś szczęśliwa , że masz go przy sobie , że jest zawsze obok.
Te 4 miesiące były najszczęśliwsze w Twoim życiu , ale
tak jak zawsze coś musiało się zjebać ..
Znów zasłabłaś. Tym razem jednak Niall zabrał Cię do lekarza ,
bo zaniepokoiło go to.
Okazało się , że ... masz raka.
Nie mogłaś w to uwierzyć ... nie było jednak wiadomo czy można go wyleczyć.
Miałaś więc nadal wiarę i modliłaś się do Boga.
Załamałaś się dopiero , gdy po następnych badaniach usłyszałaś
" przykro mi , został Pani około rok .. ".
Teraz gdy odzyskałaś swojego Nialla miałaś się z nim żegnać ?!
To nie mogło się dziać naprawdę .. cały czas żyłaś z nadzieją , że to jakiś koszmar.
Niestety .. to było za bardzo realistyczne.
Postanowiłaś te 12 miesięcy , każdą godzinę , minutę , sekundę
poświęcić dla przyjaciół , rodziny i Nialla.
On był przy Tobie cały czas , nie odstępował Cię nawet na krok.
Przedstawiłaś go nawet rodzinie .. polubili go .. cieszyłaś się.
Uczucie między wami cały czas wzrastało.
Chociaż zegar ciągle bił , a Twoje ciało z dnia na dzień traciło swój dawny blask ,
on kochał Cię całym sercem.
Cały czas patrzył Ci w oczy i mówił , że będzie dobrze , chociaż zapewne
sam już w to nie wierzył .. też go to bolało.
Nawet nie wiedziałaś kiedy minęło te 12 miesięcy .. zasłabłaś .. zabrano Cię do szpitala.
Wszyscy wiedzieli , że to koniec.
* na sali *
- Kocham Cię skarbie ..- powiedział trzymając Twoją rękę.
- nawet teraz , gdy mam podkrążone oczy , popękane wargi i wyglądam jak
suszona śliwka ? - powiedziałaś słabo i uśmiechnęłaś się lekko.
- nawet teraz .. zawsze Cię będę kochał , dlatego .. - ukląkł na jedno kolano
- [ t.i.] , dasz mi to szczęście i zostaniesz moją żoną ? - z kieszeni wyjął pudełeczko ,
a w nim srebrny pierścionek z brylantem.
- Niall ... tak , kocham Cię .. - włożył pierścionek na Twój palec i pocałował Cię w czoło.
- na zawsze razem , kocha....- nie dokończyłaś.. na sali rozniosło się głośne *pipipipi*.
Lekarze wbiegli na salę. Niall wiedział , że to koniec.
Po 10 minutach z sali wyszedł lekarz i pokręcił głową.
Wiadomo co to oznaczało .. że Ciebie już nie ma.
Niall schował głowę w rękach i zaczął płakać.
Wrócił na nogach do domu wstępując w " wasze miejsca " ,
wszedł do kuchni , wziął nóż kuchenny i jednym szybkim ruchem
wbił sobie go w serce.
Jego ostatnimi słowami było ciche - na zawsze , kochana ..
....Poderwałaś się nagle ... byłaś na łóżku w waszej sypialni.
Obejrzałaś się szybko na bok , po czym  odetchnęłaś z ulgą ,
widząc wpatrującego się w Ciebie blondyna.
- zły sen ?
- koszmar ..
Wtuliłaś się w niego. Popatrzyłaś na swoją rękę , na której była złota obrączka.
- to już trzy lata...- spojrzałaś mu w oczy.
- trzy piękne lata z moimi dwoma skarbami - wskazał na łóżeczko ,
w którym leżała wasza córeczka.
- trzy najpiękniejsze lata w moim życiu , i mam nadzieję , że będzie ich jeszcze duużo.
- nie ma innej opcji , skarbie. Dobranoc - pocałował Cię w czoło
i zasnęliście. / Yśka <3







-Louis-

Hej! :) To ja Ania,
od dzisiaj będę podpisywała się jako 'Nuśka' :D 
Dawno nie było Louisa więc proszę jest! :D
MUSIC
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Uważaj jak chodzisz! A raczej biegasz!- zaczęłaś się drzeć w mieście na chłopaka w kapturze, który wpadł na Ciebie.
-O sorry, nie chciałem..wybaczysz?.- chłopak zatrzymał się i Cię przepraszał.
-No dobra wybaczam, ale na przyszłość uważaj.
-Może jakość ci to wynagrodzić?- zaproponował.
-No jak chcesz.
-Znam takie fajne miejsce..
-No okej..ale jakie miejsce?
-Daj mi Twój numer telefonu i ci napiszę w wiadomości o której i gdzie. Pasuje?
Chłopak podał ci swój telefon a Ty się zapisałaś.
-Już, proszę.- uśmiechnęłaś się.
-Do zobacznia..-odwrócił się.- a bym zapomniał! Louis jestem.- podszedł do Ciebie i podał ci rękę.
-[t.i] miło mi.-zaśmialiście się.
-Przepraszam, ale śpieszy mi się.- Louis posmutniał.
-Ja Cię nie trzymam, do zobaczenia.
-Pa.- powiedział i odszedł.
Ty natomiast poszłaś w drugą stronę.
Postanowiłaś,
że odwiedzisz swoją przyjaciółkę,
która mieszkała za miastem.
Ruszyłas w stronę przystanku i czekałaś tam na autobus.
Po 10 minutach zjawił się.
Wsiadłaś do niego.
-[bla, bla, bla]- mówiaś do kierowcy i usiadłaś na wolnym miejscu.
Po 10 minutach jazdy byłaś na osiedlu domków jednorodzinnych,
gdzie mieszkała Twoja najlepsza przyjaciółka- Yuki.
Zadzwoniłaś do drzwi.
Otworzyła je przyjaciółka:
-Hej miśku!-przytuliła Cię mocno.
-Cześć kochana.
-Wchodź.-zaprosiła Cię do środka.
-Co dziś robimy?
-Nie mam pomysłów.- w tej chwili przyszedł ci esemes od nieznajomego numeru.
Otworzyłaś go i przeczytałaś głośno:
"Bądź o 18 przy Tower of London -Louis xoxo"
-Widzę że masz juz plany- zaśmiała się przyjaciółka- a tak wgl to kto to jest ten Louis?
-Aa.. facet wpadł na mnie w mieście i chce mi to teraz wynagrodzić.- streściłaś.
-Może wpadłaś mu w oko? A ładny chociaż?
-No i jeszcze jak ładny..- rozmarzyłaś się.
-Ejj [t.i] obudź się!
-Co?- otrząsłaś sie z transu, bo inaczej tego nie można nazwać.
-Musisz jakoś wyglądać..To oznacza?- Yuki spojrzała na Ciebie pytającą miną.
-Zakupy?
-No a co innego?! Oczywiście, że tak!
-No dobra..teraz?
-Pewnie!
-Okej.- uśmiechnęłaś się.
Yuki wzięła klucze,
ubrała vansy i wyszłyście z domu.
Oczywiście Yuki zamknęła drzwi.
Wsiadłyście do samochodu.
I po 10 minutach byłaś z powrotem w mieście,
tylko tym razem z Yuki.
Yuki zaparkowała samochód
i ruszyłyście w stronę największej galerii w Londynie.
Zakupy zajęły Wam 4 godziny.
Dokładnie skończyłyście je o 15:00.
Ty kupiłaś TO a Yuki to TO.
Ogólnie byłyście zadowolone z zakupów.
Postanowiłyście,
że pojedziecie do Ciebie i tam się przyszykujesz.
15 minut drogi i byłyście pod Twoim domem.
-tak Twoim, bo odkąd skończyłaś 18 lat mieszkasz sama.
Zmęczone padłyście na kanapie w salonie.
-Chcesz coś do jedzenia?-zaproponowałaś przyjaciółce.
-Chętnie, ale coś lekkiego.
-Mogą być wafle ryżowe?
-No może być i to. -zaśmiała się.
Wzięłaś wafle i udałaś się z Yuki do twojej sypialni.
Poszłaś wziąć szybki prysznic.
Potem Yuki robiła ci przeróżne fryzury,
a na koniec zabrała się za makijaż.
Na efekt końcowy postawiła na koka.
i lekki makijaż.
Bo przecież to nie była randka..
-No to teraz możesz się obejrzeć w lustrze. Wyglądasz bosko!- powiedziała Yuki.
Podeszłaś do lustra i podobało ci się to.
-Yuki kocham Cię! Co ja bym bez Ciebie zrobiła?- rzuciłaś się na przyjaciółkę.
-Od tego jestem kochanie.- pocałowała Cię w policzek.- No to na nas czas! Zbliża się 18.
-No fakt.- zobaczyłaś na telefon.
-Chodźmy.-powiedziała Yuki.
Zeszłyście na dół,
jeszcze ostatnie poprawki i wyszłyście z domu.
Wsiadłyście do samochodu.
Na miejscu byłyście punktualnie.
-No to mała trzymaj się!- Yuki pocałowała Cię w policzek.
-Paa..-rzuciłaś i zgrabnym ruchem wysiadłaś z samochodu.
Louis już czekał na Ciebie.
Siedział na ławce z różą w ręku.
Podeszłaś do niego.
-Heej.-uśmiechnęłaś się szczerze.
-Łaał.. wyglądasz bosko.- Louis wstał.- Proszę to dla Ciebie, jeszcze raz przepraszam za to.-Podał ci róże po czym pocałował w policzek..chyba dziś miałaś dzień całowania w policzek..
-Dziękuję Louis, to bardzo miłe.
-Staram się.
-Widać..-wzrok przeniosłaś na ziemie i przygryzłaś dolną wargę.
-No więc to jest to fajne miejsce.- przerwał milczenie.- Często tu przychodzę.
-Ja chyba też zacznę- zaśmiałaś się.
-Od dawna mieszkasz w Londynie?- zapytał
-W zasadzie to od dziecka [bla bla bla]..
Razem z Louis'em spacerowałaś po chodniku.
Mimo tego,
że minęły dopiero 2 godziny,
to znałaś Louis'a na wylot.
Bardzo Go polubiłaś.
W pewnym momencie złapał cię za rękę.
Tak, że teraz patrzyliście sobie w oczy.
-[t.i.]- zaczął. - Mimo, że znamy się dopiero od paru godzin to zdążyłaś mnie w sobie rozkochać, to wpadnięcie na Ciebie to było specjalnie, bo nie wiedziałem jak inaczej zagadać do Ciebie.. Wiem to dziwne, że w taki sposób próbowałem zdobyć Twoje względy.. -przerwał. -[t.i] czy Ty płaczesz?-otarł Twoje łzy.
-Tak Louis.. Nigdy nie spotkałam takiego chłopaka jak Ty. Ja po prostu..-nie dokończyłaś, bo Louis złączył  Wasze usta.
W tym momencie na niebie pojawiły się fajerwerki.
Domyśliłaś się,
że to sprawka Louisa,
ale nie przejmowałaś się tym,
bo teraz liczyliście się Wy.
Wasza miłość,
która z dnia na dzień stawała się coraz mocniejsza../Nuśka :3



awww*____*
Louis mężu mój! :3
~~~~~~~~
Ten imagin miał wyjść całkiem inaczej.;o
Ale przynajmniej jest! 
Chciałabym pożegnać się z moją przyjaciółką
-Olą.., która wyjeżdża na kolonie (2 tyg) :c
Paa kochana! 
Masz do mnie dzwonić codziennie :3
Będę strasznie tęsknić. :c
~~~~~~~~
KOMENTUJCIE